czwartek, 26 czerwca 2014

Międzyblogowe wizytacje czyli ze wsi w Japonii do Seulu ;)



W niedzielę odwiedziła mnie Japonia. 

No, może nie do końca mnie, Japonia odwiedziła Koreę, a ja miałam dzięki temu okazję poznać twarzą w twarz krajankę mieszkającą Na Wsi w Japonii. 
Znałam, co prawda wersję elektroniczną autorki poczytnego bloga o tym samym tytule( tutaj link do Ani), ale żaden kontakt za pośrednictwem światłowodów  nie może równać się kawie w Starbucks-ie poprawionej ciastkiem o wartości kalorycznej, która wystarczy etiopskiemu dziecku na co najmniej tydzień oraz rozmowie o środkach na cellulit. Ale co tam, żyje się raz!!

Łaziłyśmy po Seulu odwiedzając część z moich ulubionych miejsc, jedząc w „przydrożnych barach” oraz tradycyjnych herbaciarniach rozmawiając o wszystkim i o niczym. Obie nie mamy zbyt wielu okazji do rozmowy po polsku twarzą w twarz z odbiorcą nie wspominając nawet o odbiorcy, który jest kobietą toteż gęby nam się nie zamykały ;-)

Herbaciarnia
Na seulskim szlaku odwiedziłyśmy miedzy innymi nieśmiało wciśniętą w gęstą, miejską zabudowę Świątynię Myogaksa. Przemiła pracownica programu Templestay (programowi poświęcimy osobnego posta) oprowadziła nas po kompleksie, udzielając szeregu informacji na temat Buddyzmu. 

Myogaksa Temple

Myogaksa Temple / Main Buddha Hall























Przyznam, myślałam, że moja wiedza jest wystarczająca, ale czułam się zażenowana ogromem wiedzy w temacie, jaką posiada Ania.
Czas się dokształcić, szczególnie zważywszy na fakt, iż uczę mnichów w jednej ze  świątyń języka Shakespeare-a.
Zupełna kompromitacja, ale też motywacja do działania.   
Ania zagięła panią przewodniczkę, ku radości zgromadzonych.



A we wrześniu lecę z rewizytą, będzie Korea w Japonii. 

P.S.
Drogie Panie (nie tylko blogowiczki), jeśli będziecie odwiedzały Seul i potrzebowały oprowadzającego dajcie znać, chętnie pokażę kilka miejsc z dala od ubitego szlaku, w zamian za rozmowę w języku ojczystym ;-) 

wtorek, 24 czerwca 2014

Read a book! Czyli kup (lepiej, bo darmo dają - weź) pan książkę.



“Desultory reading is delightful, but to be beneficial, our reading must be carefully directed.” ― Seneca.

Korean Spirit and Culture Promotion Project. Seven books to clear your perspective on Korea. 
Highly RECOMMENDED!
Korean Spirit & Culture Promotion Project is a non-profit organization that was formed to promote Korean history and culture to the wider public. 

The organization is involved in several projects; the one I am interested in most is, revolves around series of seven books about Korean ancient history. Those books (I have read five of them so far) helped me to understand the complexity of the social behaviours in this country, it is much appreciated since I live and work in here side by side with Koreans.

Publications are free of charge but all readers are kindly requested to pass them to all those interested in reading so as it can reach the maximum numbers of readers. Booklets are translated in English, German and French and they are easy to get! They are also available as MP3’s !! http://www.kscpp.net/Publications/audiobooks/tabid/141/Default.aspx

Usually during weekends  members of the organization are standing with a little  stall just outside Changdekgung Palace with all of their seven books. 

They are eager to talk to visitors and answer questions on Korean history and the project itself.
Please, take your time and familiarize yourself with Korean history it’s worth the time and effort as it’s not only engaging and impressive but also amazingly educational.
For the list of the books also available as e-books click the above link
http://www.kscpp.net/Publications/tabid/115/Default.aspx

Have a lovely read everyone!

Korean Spirit & Culture Promotion Project team.






Korean Spirit and Culture Promotion Project. Siedem książek, które pozwolą zrozumieć Koreańczyków. POLECAM wszystkim zainteresowanym Koreą.
Korean Spirit & Culture Promotion Project to organizacja non-profit nastawiona na promocję Korei poprzez szerzenie informacji o historii kraju oraz jego historycznych osiągnięciach w naukach ścisłych, humanistycznych, filozofii oraz polityce. 

Organizacja zaangażowana jest w szereg projektów, ten, który chcę przedstawić to siedem książek o historii Korei pod tytułem Korean Spirit and Culture. Książki, (z których przeczytałam pięć) pozwoliły mi zrozumieć kompleksowość zachowań społecznych, co okazało się nadzwyczaj pomocne biorąc pod uwagę, ze mieszkam w tym kraju i pracuję z Koreańczykami na codzień. Mam też wrażenie, że wielu ludziom z kraju nad Wisłą przydało by się nieco edukacji i informacji o Korei z pierwszej ręki a nie z ust „znawców tematu”, czyli często dziennikarzy, którzy przyjeżdżają na 3-4 dni i piszą później analityczny artykuł o sytuacji w kraju K-popu. Zawsze w końcu lepiej zapytać Koreańczyka, jaki jest niż czytać elaborat polskiego dziennikarza, jacy Oni są. 

Książki można dostać bezpłatnie, ale czytelnicy proszeni są o przekazanie ich kolejnym osobom, tak, aby każdy zainteresowany mógł zapoznać się z publikacjami. W Seulu książki dostępne są miedzy innymi pod pałacem Changdekgung. Publikacje tłumaczone są na angielski, niemiecki i francuski. Dostępne są także w formie MP3 oraz e-book.

http://www.kscpp.net/Publications/audiobooks/tabid/141/Default.aspx
http://www.kscpp.net/Publications/tabid/115/Default.aspx

Pracownicy organizacji promujący książki pod pałacem są bardzo przyjaźni; chętnie odpowiadają na pytania związane z historią Korei, społeczeństwem oraz samym projektem.

Ja, ze swojej strony zachęcam do czytania o Korei; cudownych ludziach, pięknym kraju i jedzeniu jak niebo w gębie. 

Naprawdę warto!!


piątek, 20 czerwca 2014

Deep fried Abalone 전복 on a Bed of Seaweed served with Barley ®.



Deep fried Abalone on a Bed of Seaweed served with Barley ®. 

I have just prepared my first abalone and it fills me with pride, as I do not usually cook at home since my husband does it so well.

Abalone is a unique combination of an oyster taste and foie gras texture.
An easy and effective way to impress your guests for a quick brunch or to have an evening snack with a glass of Semillon.

Preparation:
Cleaning abalone is not the easiest thing as you must be careful not to cut through the gut which is full of half digested kelp. A flexible knife to cut the foot and a spoon to scoop it out is a must. Once the abalone is cleaned we may cook it. The best way to do it is to deep fry it.


Ingredients:
Abalone
Spiced breadcrumbs
Garlic
Egg
Canola oil for frying
Seaweed (Kelp or other that you prefer)
Barley

Cooking:
Beat egg with finely chopped garlic
Dip abalone in beaten egg and breadcrumbs twice
Deep fry it for a minute and a half (if you leave it on a pan for too long it will become chewy), evaluate the size of the abalone to adjust cooking time.
Cook barley in a salted water.

Place abalone and barley on a seaweed and serve.

Bon appetite !

Smażone Abalone z glonami i kaszą jęczmienną ®.

Abalone to rzadkie połączenie smaku ostrygi z konsystencją foie gras.
Doskonałe zarówno na brunch, jak i na późno wieczorną przekąskę z akompaniamentem kieliszka Semillon.   
  
Przygotowanie:
Czyszczenie abalone nie należy do łatwych zadań, trzeba uważać, aby nie naruszyć wnętrzności, które za zwyczaj wypełnione są częściowo przetrawionymi algami. Potrzebny jest elastyczny nóż do odcięcia stopki oraz łyżka do jej usunięcia. 

Składniki:
Abalone
Bułka tarta
Czosnek
Jajko
Glony (kelp, lub inne, w zależności od upodobań)
Olej rzepakowy do smażenia
Kasza jęczmienna 

Przygotowanie:
Obtoczyć abalone w jajku i bułce z wyciśniętym czosnkiem i pieprzem.
Smażyć przez około 1,5 minuty (należy dostosować długość smażenia do wielkości abalone, jeśli pozostaną zbyt długo na ogniu zrobią się gumowate)
Ugotować kaszę.

Abalone wraz z kaszą podawać na glonach.

Smacznego!

Międzynarodówka. Pocztówkowa.

Jest sobie taki Rafał. Mieszka w Rozewiu.

Na wielbłądzim blogu, Polaka w Arabii Saudyjskiej, pojawiła sie prośba.

Skierowana nie tylko do rodaków za granica.

Rafał jezdzi na wózku inwalidzkim, wiec jego chęć podrózowania jest nieco utrudniona.

Prosimy wiec Was wszystkich o odrobinę dobrej woli.

Idźcie na pocztę, wybierzcie najpiękniejsza kartkę, jak uda Wam się znaleźć i wyślijcie do Rafała.

Wysyłajcie kartki na adres
Rafał Kuszyk 
84-104 Rozewie 
ul.Garnizonowa 30/2  

czwartek, 19 czerwca 2014

Polacy w Korei. To znaczy my. Wpis nie o Polonii.

Nie myślcie sobie, że Polonii tutaj nie ma. Jest, część z nas nawet jest do znalezienia w sieci. Jedna Pani pisze czasami książki , drugi Pan pracuje na południu w branży morskiej. Jeszcze inni uczą się i pracują.
Ale nie o nich dziś mowa.
Przyjechaliśmy tu w grudniu, Małżonka z inwentarzem nieco wcześniej, ja po uporaniu się z relokacją ruchomości w Europie-nieco później. W sam raz na Boże Narodzenie.
Do dziś nie wiem, kim był muffin. Chyba Mikołajem. Albo owcą.
W walizce przyjechały zmieniająca kolory świeczka, opłatek i sianko. A jakże.
Posłużyły za oprawę i świąteczny wystrój w jednym. Potem ja do pracy, Małżonka do pracy.
Po moim powrocie, okrzepnięta już nieco w tutejszych realiach Połowica rzuciła się w wir organizacji wycieczek, o których możecie sobie poczytać w archiwum tego bloga.( Po prawej stronie. Po kliknięciu na dany miesiąc ukaże się lista wpisów z danego okresu)
Na początku zaskakiwały rękawiczki, których nie trzeba zdejmować, by móc klikać w smartfona na mrozie, czy skutery sieci fastfood, dowożące do klienta hamburgery, przez całą dobę.
Notabene, nr telefonu na kuferku jest hasłem dostępu do sieci Wi-Fi w restauracji, w całym kraju taki sam.
Pomysł na biznes w kraju? Pory roku są tu podobne.
Różnice i podobieństwa pomiędzy Polską, a Krajem Spokojnego Poranka(Porannego Spokoju, jak kto chce, to wolny kraj) to fascynujący temat. Siłą rzeczy tutaj będzie o naszym punkcie widzenia.
Koreańczyków czytających ten blog, którzy nie potrafią uwierzyć, iż nie są jedynym na świecie krajem, gdzie występują cztery pory roku-przepraszamy.
Tak, tak-znakomita większość naszych lokalnych rozmówców okazuje nieskrywane i naturalne zdziwienie, na wiadomość, że jest jeszcze gdzieś kraj, w którym zimą pada śnieg, jesienią drzewa pokryte są pięknymi, kolorowymi liśćmi, a ludzie kiszą kapustę, jedzą tatara i gotują wywary na zupę, na przykład na żeberkach.
A już najbardziej otwierają ze zdziwienia buzie, gdy bez skrzywienia czy wołania o straż pożarną, zajadamy ze smakiem ich pikantne dania. Nie wiem, skąd w Korei bierze się przeświadczenie, że cudzoziemcy nie podołają ostro przyprawionym potrawom, ale wiem, że gdy grupa Amerykanów, mieszkająca tu już od kilku lat i przyzwyczajona i lubiąca lokalną kuchnię- podczas kręcenia programu dla lokalnej telewizji, została poproszona właśnie o przesadną reakcję na smak i ostrość kimchi, "bo na wizji to lepiej wygląda". Tak rodzą się miejskie legendy.

Szanuje się tu bardzo ludzi starszych. W autobusie naturalnym jest ustąpienie miejsca.
Zwykle wtedy osoba, której się tego miejsca ustąpiło, proponuje wzięcie na kolana. Poważnie mówię.
Niezależnie od płci i wieku. Ostatnio pani z energią wzięła na kolana. Moją siatkę z zakupami.
Taki barter.
W metrze już trudniej o to, by zapatrzony w ekranik telefonu młodzian, ustąpił miejsca staruszce.
Stąd też dedykowane osobom starszym, kobietom w ciąży etc. siedziska. I taka pozornie zniedołężniała kobiecina, bez skrupułów wykorzysta łokcie i laskę, by do tego miejsca dotrzeć.
Nie piszę tego złośliwie, bo zjawisko to jest tak nagminne i niezrozumiałe, że po prostu schodzimy  z drogi. Jak zdążymy.
Szacunku ciąg dalszy- pieniądze kasjerce, książkę koledze, czy kielicha współbiesiadnikowi-podajemy dwiema rękami. Jedna ręka dotyka(podtrzymuje łokieć) ręki podającej.
Przy stole też jest ciekawie-nie zaczynamy jeść, dopóki osoba najstarsza(wiekiem lub pozycją w grupie)tego nie zrobi.
Zależności w grupie opierają się między innymi na wieku. Osobie starszej okazujemy szacunek inaczej niż rówieśnikowi, czy osobie młodszej. W języku koreańskim są różne formy i zwroty, używane w zależności od tego,  z kim rozmawiamy.
Cudzoziemcom wybacza się potknięcia i uchybienia od etykiety, traktowane one są z przymrużeniem oka. Wiedzą przecież, że te białe ludzie to inne są i cieszyć się należy, że w ogóle próbują się zachować.
Z ciekawostek- to najstarsza w grupie osoba uiszcza w restauracji rachunek. Sporo się trzeba nagimnastykować, żeby się jakoś odwdzięczyć.
Najstarszy syn jest zobowiązany pomagać finansowo rodzicom. Stąd też niektóre kobiety wolą wyjść za drugiego syna, żeby nie musieć się dzielić z teściową.
Z jednej strony rodzice inwestują do czterdziestu procent swoich dochodów w wykształcenie pociechy, płacą grube pieniądze za kawalerki w pobliżu dobrych uniwersytetów(rejonizacja, adres zamieszkania reguluje dostęp do wybranej szkoły), dzieci siedzą w szkole od ósmej rano do dziesiątej wieczorem(do obiadu w państwowej szkole, po przerwie zajęcia już płatne), po to, żeby dzieci dostały dobrą pracę i mogły wspomóc rodziców na emeryturze.
Z drugiej strony, mniej zamożne osoby sprzedają na ulicy płody rolne ze swojego ogródka, czy zbierają makulaturę. Starsza pani czy pan, zgarbiona i ciągnąca wózek wypchany kartonami to widok codzienny.
Cały czas mówimy o kraju, w którym Produkt Krajowy Brutto na głowę wynosi ponad 30,000 USD.

Ale nie nam oceniać, jaką cenę płacą tutaj za przesiadkę z wozu, ciągniętego przez parę wołów, do Huyndae'ia. I to na przestrzeni dwóch pokoleń.
Swoją drogą, niemała musi to być cena- przechodziliśmy koło składu mebli, AGD i innych przydasi. Z drugiej ręki. Na pace półciężarówki, zaparkowanej przed wejściem-komplet mebli. Pomalowanych na czarno, wyglądających jak z laki. Przepięknie inkrustowanych masą perłową. Powtórzę-przepięknie. W sklepie nie było już nikogo. Wzięliśmy numer telefonu, zadzwoniliśmy dnia następnego. Okazało się, ze meble już spalone.
Nikt, absolutnie nikt nie rozumiał wyrażanego przez Małżonkę żalu.
"Na co wam to, przeca to późny Gierek, stare, brzydkie" było najpopularniejszym komentarzem.
Dopiero później jedna z koleżanek Małżonki przyznała, że chyba coś utracili w tej pogoni do przodu.
Na zdjeciu meble podobne do tych spalonych. W sklepie z antykami cena od 1500 USD w górę...
Źródło



A na koniec ciekawostka: w kawiarni, po złożeniu i opłaceniu zamówienia, dostaniecie coś takiego
Zacznie wibrować i młygać światełkami, kiedy Wasze zamówienie będzie gotowe do odbioru.

                                                 Wszelkie pytania mile widziane!

wtorek, 17 czerwca 2014

B-boying czyli Breakdance po koreańsku. R16 Korea 2014 National Championships.



Some time ago I have read a very interesting interview with B-boy Darkness, a former leader of Gamblerz B-boy crew. Last Saturday  I had an opportunity to watch them performing on stage in Uijeongbu Art Center.
B-boying is a major thing in Korea and a reason for changing people perception of their abilities, a way to make live more colourful and less stressful. Korea has one of the highest suicide rates among teenagers in Asia. The main reason for this is the pressure of society on the youngsters who are constantly being challenged in almost every aspect of their live. An old Japanese proverb states that
We're fools whether we dance or not, so we might as well dance so the teenagers in Korea do.


Breakdance appeared in Korea in the late 80’s when people saw artists like Jackson or watched movies breakdance was a large part of. It took another 10 years for the B-boying style to appear on an international stage as a separate style, but Koreans made it, and did it with a big bang!
In 1992 two members of Korean group “Tae-Ji & children” did some simple B-boying moves in videos and on stage and the madness began. Shortly after, Korean Pop stars joined the trend. In 1997 writer Kim Su-young created a very popular cartoon about B-boying called “Hip-Hop”. This cartoon influenced many youngsters to try their way in b-boying. About the same time Moonlight club in Itaewon (located close to American military base) became a meeting spot for b-boys where they were free to practice and share their ideas, first event was organized in 1996 and B-boy groups started forming all around country and the stage began to grow.

As there were no national championships at that time, it was difficult to share ideas and to work on the unique Koran style which would become characteristic for performers from this country; it had also led to wide differences in performing abilities between teams.
There was an additional, a very negative fact about the stage at that time. The stage was divided in Pros and Amateurs.  This status quo continued roughly until 2001. To look for a source of this paradox one must reach out to Korean culture. There is a certain hierarchy in this society related to class, the age of people and respect they are to be paid. This also translates to b-boys world in a sense, that youngsters and new teams should pay respect to the ones with long term careers. This situation had changed during last few years, but the respect remains strong.


Korean b-boy stage became international in 1999 when the first World Hip Hop festival has been organized. Famous American dancers (e.g. Circle) came to Korea and started working with domestic teams. For the same festival but in 2001 few American b-boy groups came to battle with Koreans. 2001 was also the year when the first victory came. Korean B-boy team won the 4th place in International Battle; it was the time for Korean B-boy teams to go strong ahead. Not long after Expression as the first Asian team won the Battle of the Year the world’s most famous breakdance competition. 


Koreans wouldn’t be Koreans if they would not create a non-verbal performance with B-boy dancers as they did in 2006. The Marionette show is still running to this day. 

B-boy teams keep influencing youngsters, changing their lives and create smile on our faces. Now, they do it not only in Korean stage but also internationally as they obtained a steady position on it.



Jakiś czas temu czytałam interesujący wywiad z B-boyem Darkness, jednym z najbardziej znanych tancerzy breakdance w Korei, byłego lidera grupy tanecznej Gamblerz. W zeszłą sobotę miałam przyjemność oglądać, jak grupa wygrywa w jednej z kategorii R16 Korea 2014 National Championships. 


Breakdance, w Korei zwany B-boying nierozerwalnie związany jest z kulturą K-pop, cieszy się  ogromną popularnością wśród młodzieży i nie bez powodu.
Korea ma jeden z najwyższych odsetek samobójstw wśród młodzieży w Azji. Głównym powodem jest presja wywierana przez społeczeństwo na młode osoby a związana z dążeniem do perfekcji w każdym niemal aspekcie życia.  Masz być szczupły, wysportowany a nade wszystko masz osiągać nieprzeciętne wyniki w nauce, toteż większość nastolatków w szkole średniej uczęszcza na zajęcia od godziny 8 rano do 11/12 w nocy.
 
Jeśli ktoś poświęca się tańcowi, robi to na profesjonalnym poziomie i podporządkowuje swoje życie pasji, w tej sytuacji na pozytywne efekty nie trzeba długo czekać, a sukcesy przychodzą szybko.
Breakdance pojawił się w Korei pod koniec lat 80-tych wraz z falą teledysków Michaela Jacksona. Po zaledwie 10 latach B-boying stal się stałym elementem tutejszej popkultury.

W rozpowszechnianiu breakdance pomógł Korei Internet (8 z 10 gospodarstw domowych ma stałe łącze, dzięki czemu instruktażowe filmiki mogły dotrzeć do wszystkich zainteresowanych błyskawicznie), wyprodukowany w 1997 roku komiks o breakdance, który święcił ogromną popularność oraz determinacja samych tancerzy, która doprowadziła do wygrania przez jedną z koreańskich grup w 2001 roku najbardziej prestiżowego konkursu breakdance „International Battle”.
Dziś, grupy B-boy staja w szranki z takimi potęgami jakUSA czy Holandia i często wygrywają.     
Korean National Championships wygrali w tym roku:                                                               
Popping Winner: Poppin DS
Locking Winner: Locking Khan
Bboy Crew Winner: Gamblerz Crew
4-6 czerwca staną oni w szranki z drużynami z 23 krajów w batalii o tytuł najlepszego.  
Na widowni z pewności nie zabraknie mojej skromnej osoby, a o rezultatach batalii skrzętnie doniosę wszystkim zainteresowanym.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...